„Pojedyncze” Święta Bożego Narodzenia

pojedyncze-swieta

Jest listopad. Nic nadzwyczajnego, a jednak… coraz krótsze dni, a właściwie coraz dłuższe wieczory zatrzymują mnie w domu. Takie szczególne sam na sam z moimi myślami. Nie wiem dlaczego. Może przez fakt, że zaraz po Wszystkich Świętych zaczną się reklamy Bożonarodzeniowe. Świat będzie pachniał plastikowymi gałązkami. Kolędy, coraz częściej nie polskie, będą przypominały, że wszystko jest na sprzedaż. Nawet Święta. Ciepło rodziny, tamtej z dalekiego Betlejem, i tej naszej…

A ja ? Jestem sama. Jestem ładna, ale to niczego nie zmienia. Chętnych na moją „urodę” mam. Jestem kobieca, delikatna… może zbyt delikatna, żeby pogodzić się ze statusem tej drugiej. Ostatnio usłyszałam od Pana (żonatego oczywiście), że ma mi do zaproponowania tę lepszą część jego. Nie będę przecież musiała prać, sprzątać, gotować. To wszystko „przecież” zrobi jego żona. Dla mnie będą tylko przyjemności. Poczułam, że na same „przyjemności” nie mam ochoty, że jednak mogę prać, sprzątać i gotować też, bo jak „ta przyjemność”, a właściwie męska jej część przestanie być dla Pana ku jego rozpaczy ważna, to moja rola zmaleje wraz z nią.

Mężczyzna to nie polisa ubezpieczeniowa, upomniałam sama siebie rozsądnie, ale miło by było za jakiś czas, za lat 5 – 10 – 15 pomyśleć o przeżytym życiu i tak móc cieszyć się nim po raz drugi.

A prezenty, Święta, kolędy ? Pojadę do mojej mamy… albo nie, bo moja mama jest bardzo zajętą odmianą emerytki i w Święta chce odpoczywać w samotności. W każdym razie… Mój mężczyzna nie przyniesie pachnącej choinki. Przyniosę ją sama. Przydźwigam ją w kobiecych rękawiczkach i butach na obcasie, brudząc moje tipsy żywicą.

Nikt nie zaśpiewa męskim głosem „Wśród nocnej ciszy”,…
no chyba, że Hose Carreras. Nie pojadę w pierwszy dzień Świąt do Łazienek sama, bo ciągle „boję się” chodzić do Łazienek sama. Co najwyżej do łazienki, żeby kąpiel z pianką sprawiła mi przyjemność. Lustro powie, że jestem ładna. Takie super „36”, ale nie zobaczę radości w męskich oczach. Więc zrobię sobie dużo przyjemności sama. Książki, spanie do południa, Czajkowski albo Al. Bano i Romina Power. I jakoś może miną te najbardziej rodzinne ze świąt.