Szukam męża, żony w portalu randkowym – akt bezradności, czy rozsądku?

Szukam żony? Szukam męża? Szukam przyjemności? Szukam, bo lubię?
Pytania prowokacje? A może wcale nie.
Portal internetowy, czy biuro matrymonialne? Moda, czy klasyka? Ilość, czy jakość zwiększa naszą szansę? Czy związek małżeński jest dla nas atrakcyjny?
Tak wiele pytań Poszukajmy odpowiedzi.
Na portalach randkowych nie ma informacji „szukam żony” „szukam męża”. Gdybyśmy przeczytali takie ogłoszenie, pomyślelibyśmy może, że komuś chodzi nie o miłość, tylko o dokument. I sami nie mamy odwagi tak napisać.
Klimat też nie jest raczej serio.
Tyle ofert, że „wymienię cię na inny profil”. Chociaż w innym profilu zdjęcie może być jeszcze starsze.
„Szukam miłości, szukam przyjaźni, niczego nie szukam, pisz jak masz ochotę” napisane razem, w jednym zdaniu, prosi się o wizytę u psychologa.
Reprezentacja „średniolatków” w separacji, którzy nie mają odwagi się rozwieść i szturmują dziewczyny, które chcą mieć dzieci, chyba też. Lepiej więc załóżmy, że jeżeli nie widomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.
W biurze matrymonialnym rozmawiamy. Na pytanie o docelową formę związku ludzie przed pierwszym małżeństwem mówią „Tak, chcę” „Szukam żony” „Szukam męża”. Mówią otwarcie, bo mają nadzieję, że inni, tak jak oni, do biura przychodzą, bo szukają związku na poważnie. Jest taki moment w życiu, że zależy. Chodzi o to, żeby z podobnymi intencjami się szukać, wtedy można się znaleźć.
Tu z resztą jest dyskretnie. Nie będzie więc deklaracja „szukam żony” „szukam męża”, uzupełniona zdjęciem profilowym, wisiała „do wiadomości całego świata”.
Idea związku małżeńskiego jest ciągle aktualna. Jeżeli nie byliśmy w związku małżeńskim, chcemy go. Tylko ma być „oswojony”, więc chociaż szukamy żony, czy szukamy męża, mieszkamy najpierw razem, żeby sprawdzić jak nam jest ze sobą.
I ma być „tylko nasz”. Nie szukają nam męża czy żony troskliwi rodzice. Jesteśmy gotowi wyjechać, czasem daleko. „Za miłością”.
Jest taki czas, kiedy traktujemy tę sprawę serio.