Wywiad dla Polsat News

Temat:  nadużycia matrymonialne. Rozmawiam z redaktor Joanną Dudą. Mężczyzna działający w internetowych serwisach randkowych spowodował, że kobiety przekazały mu kosztowne prezenty i znaczne kwoty pieniędzy.

Przed nagraniem jest trudno, jednak czas zebrać myśli. Ostatnio często słyszymy o nadużyciach matrymonialnych.

Z jednej strony widzimy, że „czarującym” jest łatwiej. Drogie prezenty, dostępy do kont bankowych. Wystarczy wykreować  się. Można, bo życie przeniosło się do bezimiennego Internetu. Sytuacji granicznych i hazardu boimy się mniej, bo przyzwyczailiśmy się do adrenaliny, której dostarcza nam codzienność. Media też pokazują osobowości trudne do naśladowania przez normalnego odbiorcę.

Z drugiej strony, kiedy bardzo chcemy być kochani, kiedy tęsknimy, długo szukamy, włącza się nam mechanizm wybiórczej uważności. Można też odwrócić, wybiórczej nieuwagi. Ten mechanizm ma działać dla naszego dobra. Ma nam ułatwić wejście w związek. Prowokuje, żebyśmy nie szukali ideału, byli bardziej skłonni do akceptacji partnera, partnerki prawdziwej, realnej. Ten mechanizm ma nam pomóc, jednak jest niebezpieczny.  Osobę która nie wzbudziłaby naszego zaufania, chcemy widzieć jak godną, uczciwą, szlachetną.

Reasumując, to my dajemy okazję, możliwość. Możemy mieć żal do siebie. Tego mechanizmu nie da się wyłączyć, jednak kiedy wiemy że działa, jesteśmy bezpieczniejsi. Jeżeli robimy prezenty z własnej woli, nawet jeżeli pod wpływem iluzji, to nie jest przestępstwo, tylko nasza łatwowierność. To jest nieetyczne, jednak nie karalne.

Jeżeli zdobycie uczucia, zaufania służy do zdobycia informacji i dokumentów w celu dokonania przestępstwa, to jest to już zupełnie inna kwalifikacja.