Wywiad dla Wirtualnej Polski w lifestylowym „Dzieje się na żywo”

Temat: sposoby poznawania się ludzi, sposoby randkowania. Rozmawiamy z redaktorem, Małgorzatą Leitner.

Jestem zaproszona z panem Bartkiem Brenkiem. Bartosz opowiada o aplikacji Tinder. Mówi, że intencją osób poznających się jest zabawa Większość użytkowników jest w kategorii wiekowej, którą nazywam studencką, czyli od 16 do 24 lat. To spójne.

Zwraca moją uwagę statystyka, że 34% uczestników, to osoby zamężne. To jest bardzo inne niż to co dzieje się w biurze.

A w biurze, w studiu partnerskim?

Rozmawiamy o tym, że najlepiej żeby miłość przyszła sama. Wszystkie chyba kobiety chcą po prostu być odkryte, znalezione i pokochane za to jakie są. Mężczyźni też marzą, żeby rzut oka wystarczył, żeby poczuć, że to ta jego, wyjątkowa, piękna i taka, która nie odrzuci, teraz i nigdy. Tylko że łatwo jest na studiach, kiedy wszyscy dookoła są wolni. Potem magiczne drzwi się zamykają. Stajemy w świecie osób, które są wolne albo zajęte, w naszym wieku albo w zupełnie innym. Jeżeli nie zdarzyło się samo chcemy się znaleźć. I nawet kobiety, które wolałyby zostać znalezione niż szukać zaczynają myśleć jak to zrobić.

Początek poszukiwań to często zbieżne historie. O spontanicznych, naturalnych spotkaniach z ciekawymi mężczyznami, którzy okazywali się żonaci. O kursach tańca, gdzie więcej jest kobiet. O dyskotekach gdzie panowie przychodzą. Z partnerkami, albo stoją pod ścianami i obserwują, a panie, które przyszły same, tańczą w kółeczku albo wcale i udają, że są zachwycone. I z męskiej perspektywy o kobietach, które chcą ułożyć sobie wygodne życie, więc robią castingi na najciekawsze konto bankowe.

Decyzja biuro. Bo jest serio. Tu nikt nikim się nie bawi. Przychodzą osoby, które naprawdę mogą i chcą stworzyć związek. Po dawny schemacie, że przychodzą osoby nieporadne nie ma śladu. Przychodzą ci, którzy chcą znaleźć trochę luksusu, bo biuro pierwsze filtry ustawi tak jak chcą. Przychodzą ci, którzy szukają prywatności. Bo opowiedzą coś o sobie, ale obowiązuje dyskrecja. Jest rejestracja w GIODO i ochrona danych osobowych. Bo opowiedzą kogo chcą znaleźć i biuro będzie się tego w głównych punktach trzymać. Bo każdy kto przyjdzie na spotkanie był przedtem w biurze. Przyjął zaproszenie, pokazał swoją buzię, porozmawiał o swoich sprawach osobistych, przedstawił swoje dokumenty, więc wiadomo, że chce, że przemyślał. Nie ma wystawy ze zdjęciami, ale i ryzyka, że zobaczy nas szef albo … i będą komentarze.

Kto przychodzi do biura? Przychodzą osoby wykształcone, ze zdrowym poczuciem własnej wartości. Przychodzą i nie żałują. Trzeba trochę odwagi, ale czy ktoś chciałby mieć za partnera osobę, której brakuje odwagi? Najliczniej reprezentowaną grupą zawodową są prawnicy :-)

Ostatnie pytanie wywiadu, o najciekawszą historię z biura. Odruchowo, zamykam się. Nic nie powiem. Etyka nie pozwala. Szukam pomysłu, żeby nie było o żadnym z gości biura. Jest. Opowiem historię o mężczyznach, którzy przychodzą i mówią, że wszystko mają, już tylko „dodatku” do życia potrzebują. I kiedy się zakochują, kiedy mówią, że zrobią wszystko, żeby Ewa czy Joanna była szczęśliwa, to jest rozczulające. Proponuję, że opowiem, ale czas programu już się kończy. Może następnym razem.

Zobacz materiał wideo